V Ogólnopolski Bieg wokół Twierdzy Zamość – 2-05-2018

2 maja odbył się V Ogólnopolski Bieg wokół Twierdzy Zamość zorganizowany dla uczczenia stulecia odzyskania Niepodległości. W biegu wzięło udział około 200 uczestników rywalizujących na dystansie 5 kilometrów. Osobne konkurencje zorganizowano dla dzieci i młodzieży oraz marsz z kijkami nordic walking.

W 2017 roku zapisałem się na czwartą edycję Ogólnopolskiego Bieg wokół Twierdzy Zamość jednak nie wystartowałem. Powodem mojej absencji był… udział w maratonie tydzień wcześniej. Ponieważ był to mój pierwszy maraton w życiu, to jego skutki odczuwałem w nogach jeszcze przez dwa tygodnie po jego zakończeniu.

W tym roku również niewiele brakowało abym nie wystartował ponieważ… znów wziąłem wcześniej udział w maratonie!!! Dokładnie w 17. PZU Cracovia Maraton 2018. Tym razem jednak na regenerację miałem „” dwa tygodnie 🙂 Regeneracja, w przeciwieństwie do roku poprzedniego nie trwała zbyt długo i już po dwóch dniach od zakończenia udziału w maratonie rozpocząłem lekkie treningi.

Mój udział w Ogólnopolskim Biegu wokół Twierdzy Zamość związany był również z wyjazdem w rodzinne strony – do ukochanego Zamościa! Wyjazd wcale nie był taki pewny ze względu na pracę mojej małżonki, ale w końcu decyzja zapadła i mogłem spokojnie przygotowywać się do zawodów.

Czasu na jakiś specjalistyczny trening po prostu nie było, a ja też wcale nie podchodziłem do tych zawodów jako do kluczowego startu w sezonie. Chciałem przede wszystkim wziąć udział w zawodach biegowych w moim rodzinnym mieście. W trakcie przygotowań, będąc już w Zamościu postanowiłem odświeżyć kontakty sprzed wielu lat. Udało mi się namówić na wspólny trening Olę Jakubczak – utytułowaną lekkoatletkę i wspaniałą dziewczynę, którą nota bene udało mi się w czasach młodości zaprosić na kilka randek 🙂 Pamiętam jak dziś słowa Oli na temat jej życiowej pasji czyli biegania:

Przed treningiem 10 – 12 kilometrów rozbiegania wokół zalewu i trening właściwy na stadionie (…)

Ja w owym czasie raczej do osób prowadzących sportowy tryb życia nie należałem i sama myśl o bieganiu w ogóle mnie przerażała 🙂 Przebiegnięcie dystansu 10-ciu kilometrów było dla mnie totalnie abstrakcyjne. Nie wyobrażałem sobie jak można dla przyjemności – w dodatku na rozgrzewkę – biec 10 kilometrów i to jeszcze z uśmiechem na twarzy!!! Tak, w tamtym czasie moja głowa była wysoko w chmurach… a płuca przepełnione były chmurami… dymu z papierosów. Teraz biegnąc obok Oli kolejny kilometr zastanawiamy się, czy 10 km na dwa dni przed startem w zawodach na 5 km to nie za dużo? A tam, dołóżmy jeszcze 2 km bo się fajnie biegnie i rozmawia. Brzmi jak abstrakcja, ale nią nie jest. To był wspaniały dzień we wspaniałym towarzystwie!

Zostawmy już trening z Olą. Ona biega po nagrody a ja co najwyżej po medale okolicznościowe 🙂

Dzień przed startem.

TRASA

Plan Trasy Biegu Głównego i Nordic Walking

Zamość znam perfekcyjnie, więc nie maiłem żadnych problemów z wizualizacją trasy tak jakbym właśnie po niej biegł. Trasa jednak do łatwych nie należała. Przede wszystkim, pierwsze 1,5 km biegło cały czas lekko w dół i na pewno serce zwycięży nad zdrowym rozsądkiem i nogi polecą w szaleńczym tempie. Skutek? Może zabraknąć „paliwa” na końcówkę.

Ciekawie będzie w Parku Miejskim i na odcinku pomiędzy V a VII Bastionem. Tam będzie się biegło po szutrze. Fajna za to jest końcówka ul. Grodzką ku mecie. Jest to odcinek biegnący lekko w dół co umożliwi mocny i szybki finisz.

STRÓJ

Z wyborem stroju już nie miałem problemu. Szybki start to szybkie buty New Balance Vazee Rush, koszulka – jakże by inna niż świeżo zakupiona przepiekana koszulka firmy NIKE, w której dopiero co przebiegłem swój drugi w życiu maraton. Ze względu na dużą dynamikę biegu zdecydowałem się na kompresję łydek ściągaczami Compressport. Reszta to detale 🙂

V Ogólnopolski Bieg Wokół Twierdzy Zamoość

DZIEŃ STARTU

2 maja 2018 roku o godzinie 13:00 miało nastąpić rozpoczęcie V Ogólnopolskiego Biegu Wokół Twierdzy Zamość. Ranek tego dnia miałem nadzwyczaj spokojny. Sprzęt miałem spakowany już dzień wcześniej do plecaka, humor mi dopisywał a ponadto ta gęsia skórka pojawiająca się na samą myśl, że będę biegł w Zamościu!!! Czułem się z tego powodu jakoś szczególnie.

Z domu rodzinnego na Rynek Starego Miasta mam niecałe 2,5 km toteż postanowiłem się przejść zamiast wozić tyłek autem. Zamość jest bardzo fajnym miastem do wędrówek pieszych bo wszędzie jest relatywnie blisko. O 11:30 wyszedłem z domu rodziców i dotarłem do biura zawodów mieszczącego się w budynku Akademii Zamojskiej (mieściło się tam I LO, do którego chodziłem!) dotarłem tuż przed 12:00.

W biurze zawodów odebrałem pakiet startowy na zawody. Co do samej organizacji, to trochę jednak delikatnie rzecz ujmując – średnio profesjonalna… Panie nie wiedziały, czy ktoś zapłacił czy nie i żądały pokazania dowodu zapłaty (na szczęście miałem ze sobą telefon) i kilka jeszcze innych drobnych niedociągnięć, ale w sumie nie było źle 🙂 Pakiet startowy miałem już w ręku:

V Ogólnopolski Bieg Wokół Twierdzy Zamość pakiet

Powiem szczerze, że byłem mile zaskoczony zawartością pakietu. Nie spodziewałem się aż tylu rzeczy w środku. Bardzo miła niespodzianka! Brawo!

Po odebraniu pakietu ruszyłem w kierunku Starego Miasta. Miałem ponad 40 minut na przygotowanie się, rozgrzewkę i cieszenie się chwilą 🙂

V Ogólnopolski Bieg Wokół Twierdzy Zamość

Pogoda była idealna, ale nie do biegania. Słońce grzało bardzo mocno i prawie nie było wiatru. Temperatura odczuwalna myślę, że była w okolicach 25-27 stopni.

W biegu, oprócz Oli Jakubczak startował mój znajomy Jacek Kardasz i spotkałem go kilkanaście minut przed startem. Zamieniliśmy kilka słów na tematy biegowe i nie tylko po czym oddaliłem się na ostatnią rozgrzewkę przedstartową i przede wszystkim w poszukiwaniu cienia 🙂

ZAWODY

Na niespełna 10 minut przed planowaną godziną rozpoczęcia zawodów ustawiłem się w strefie startowej. Nie było ciasno, bo udział w biegu zadeklarowało coś ponad 160 osób. Start i zarazem meta usytuowany był na samym środku Rynku Wielkiego w Zamościu.

Tuż po godzinie 13:00 starter zaczął odliczanie:

3….. 2…. 1 ….. START !!!

…. i ruszyliśmy!

Na początku było nieco ciasno ponieważ trasa była dość wąska a chętnych do bicia rekordów i oczywiście zwycięstwa w biegu było co nie miara! Nigdy nie zrozumiem (bo i w sumie po co?!) osób, które wiedzą, że nie mają szans na zbliżenie się do czołówki ze swoimi czasami, a pchają się na sam przód, blokując później trasę tym, którzy biegają szybciej.

V_bieg_Wokoł_Twierdzy_Zamość start

Początek biegu postanowiłem pobiec bardzo mocno. Przez ponad 2 km, aż do mostu kolejowego nieopodal Rotundy utrzymywałem średnio tempo poniżej 4 minut. Ten odcinek był cały czas z górki więc i utrzymanie tak wysokiego tempa nie było nadmiernie skomplikowane. Komplikacje zaczęły się po wbiegnięciu w alejki prowadzące wzdłuż murów od Bramy Szczebrzeskiej do parku miejskiego. Zmieniła się nawierzchnia i szerokość trasy. Z twardego asfaltu przenieśliśmy się na podłoże żwirowe i dość sypkie. Pojawiły się pierwsze problemy z przyczepnością. Trasa ponadto była bardzo wąska ale na tym etapie biegu nikomu to raczej nie przeszkadzało, bo mniej więcej stawka się rozciągnęła na tyle, że mało kto komu przeszkadzał.

Przed wbiegnięciem do parku miałem jeszcze nadzieję na dobry wynik i jak to w życiu bywa – nadzieja umiera ostatnia! Ja za to zacząłem umierać na alejkach parkowych. Wbiegając do parku poczułem się jakbym z pustyni wbiegał do tropikalnego lasu. Powietrze zrobiło się gęste, ciężkie i pozbawione tlenu. Do tego w powietrzu unosiły się tumany kurzu wzniecane przez biegnących po szutrowym podłożu zawodników. Czułem się źle, bardzo źle. Zatkało mnie momentalnie i od razu zwolniłem tempo wiedząc, że może wyniku życiowego nie zrobię, ale bieg jest dopiero w połowie i istnieje szansa, że kryzys w końcu minie.

Tempo biegu w parku miało charakter iście regresywny z 4:05 spadło nawet do 5:10 na lekkim podbiegu przy wylocie z parku. Już od prawie kilometra wiedziałem, że życiówki nie będzie więc postanowiłem „pobawić siębiegiem i cieszyć się z samego uczestnictwa. Ku mojemu zaskoczeniu zauważyłem, że nie tylko ja „dostałem czapę” w parku ale spora większość biegaczy. W sumie w promieniu 100 metrów ode mnie biegło może 5 osób z czego 3 za mną i 2 w zasięgu wzroku przede mną.

Wybiegliśmy z parku miejskiego i po przekroczeniu ul. Piłsudskiego wpadliśmy na szutrowe alejki prowadzące od nowej Bramy Lubelskiej wzdłuż murów fortecy aż do Bramy Lwowskiej. To płaski odcinek trasy i całkowicie odsłonięty. Na początku myślałem, że już po mnie, ale gdy tylko dogoniłem biegnących przede mną dwóch zawodników sytuacja zaczęła się zmieniać. Przez pierwsze 200 – 300 metrów biegłem z nimi równo, ale zauważyłem, że ja mam jeszcze spory zapas mocy w nogach i w płucach więc zacząłem „odjeżdżać” cały czas podkręcając tempo, które z 4:40 na początku tego odcinka doszło nawet do 4:09 tuz przed Bramą Lwowską! Wiedziałem, że końcówkę mogę mieć mocną i nie było już co się oszczędzać!

Ostatnia prosta przed metą to zbieg leciutko w dół ul. Grodzką. Był to odcinek około 300 metrowy – wystarczająco długi, żeby w pełni wykorzystać swoje możliwości sprinterskiego finiszu 🙂 Tempo może wcale nie zawrotne oscylowało w granicach 4:20 ale raz, nie miałem już szans na życiówkę, dwa, nikogo nie byłem w stanie dogonić, bo do zawodnika biegnącego przede mną traciłem ponad 150 metrów. Za mną też nic ciekawego się nie działo, bo moja przewaga wynosiła około 60 – 70 metrów nad kolejnymi zawodnikami. Biegłem więc na „utrzymanie” miejsca i wyniku.

W oddali już widziałem metę i przez myśl mi przeszło, żeby zrobić mocny finisz, aż tutaj na 100 metrów przed metą zza winkla kamienicy wyskakuje… mój synek!!! Jak się później okazało nie mógł się doczekać, aż tata przybiegnie i od dłuższego czasu planował, że wbiegnie z tatą na metę, żeby zdobyć medal 🙂

V Ogólnopolski Bieg Wokół Twierdzy Zamość

A ja już szykowałem się do super finiszu „pod publiczkę” gdy nagle widzę po mojej prawej stronie wyciągnięte łapki małego chłopczyka i małe nóżki, którymi zaczął przebierać z chwilą, gdy zaczęliśmy biec razem. Wiadomym było, że tempa około 4:00 na km nie utrzymam z dzieckiem obok 🙂 i wtedy właśnie przypomniałem sobie najpiękniejszy w moim życiu finisz z synem na rękach podczas 16. PZU Cracovia Maraton.

Uśmiechnąłem się tylko do siebie, mocniej ścisnąłem jego rączkę i razem pobiegliśmy do mety zawodów.

W tamtej chwili ani czas, ani miejsce nie miały już znaczenia. Wtedy ja czułem się największym zwycięzcą tych zawodów 🙂 Biegliśmy ramię w ramię i nie był to bynajmniej spacer. Mój syn na prawdę włożył w ten 100 metrowy sprint sporo wysiłku.

Fantastyczny finisz w wykonaniu mojego synka nie umknął uwadze fotoreporterów i już kilkadziesiąt minut po zakończeniu biegu byliśmy na czołówce jednego z zamojskich portali 🙂

V Ogólnopolski Bieg Wokół Twierdzy Zamość

Bieg się zakończył tak szybko jak się zaczął. Temperatura zrobiła swoje i niestety z planowanej życiówki nic nie wyszło. Jestem zadowolony z faktu, że po raz pierwszy udało mi się wystartować w zawodach w moim rodzinnym mieście Zamościu. Finisz z synem był wisienką na torcie tego dnia 🙂 Sam wynik 21:45 na pewno trochę rozczarowuje, jednak patrząc obiektywnie jest bardzo dobry:

V Ogólnopolski Bieg Wokół Twierdzy Zamość

V Ogólnopolski Bieg Wokół Twierdzy Zamość

Reasumując, wyjazd do rodzinnego miasta zaliczę do bardzo udanych. Udział w V Ogólnopolskim Biegu Wokół Twierdzy Zamość to niewątpliwie duże wydarzenie w moim życiu. To miasto nie kojarzy mnie ze sportem i na pewno jednym biegiem nie zmienię niczego w świadomości ludzi, którzy mnie jeszcze pamiętają. Sam bieg będę wspominał bardzo dobrze. Wynik wcale nie odbiega od moich możliwości. Trochę warunki atmosferyczne nie pomogły, ale i tak czas biegu uważam za niemały sukces.

Z Zamościa wyjeżdżam z tarczą. Udało mi się pobiegać z Olą Jakubczak, wzięć udział w zawodach biegowych w rodzinnym mieście i przede wszystkim spędzić wspaniały czas z rodziną 🙂

Może zajrzysz też tutaj