Summer RUN – Bieg nad Jeziorem Rożnowskim 24.06.2018

Summer-Run-logo

Wakacyjna impreza biegowa odbędzie się nad Jeziorem Rożnowskim dnia 24 czerwca 2018 w pierwszy weekend wakacji. Trasa 10 km zostaje taka jak w edycji 2017, ale w tym roku bieg odbywał się będzie w przeciwnym kierunku Gorąca atmosfera gwarantowana!! Słońce już zamówione – SUMMER RUN!!!

Do startu w Summer Run bardziej przygotowywał mnie trener Kacper z runonline.pl niż ja sam 🙂 To w sumie cykl współorganizowany przez niego więc na pewno chciał aby jego ekipa wypadła co najmniej przyzwoicie.

Do Gródka nad Dunajcem przyjechałem tak jak rok temu – wraz z rodziną. Tym razem jednak zamieszkaliśmy w Gródku i z logistycznego punktu widzenia był to najlepszy wybór. W wynajętym apartamencie zameldowaliśmy się już w piątek po południu. Plan był taki, aby w piątek na spokojnie przyjechać, a w sobotę spędzić dzień na plaży. Bieg odbywał się w niedzielę o 10:45 więc żona z dziećmi planowała ten czas spędzić również na plaży. Niestety, nasze plany plażowe totalnie popsuła pogoda…

Słońce było towarem deficytowym za to wiatr i deszcz dominowały prawie od pierwszej chwili naszego pobytu w Gródku. Cóż, nie zawsze można mieć to co się chce…

W sobotę miałem w planach tylko 3 km rozbiegania w pierwszym zakresie. Pozwiedzałem zatem Gródek wzdłuż i wszerz przebiegając coś lekko ponad 4 km. Udało mi się nawet nie zmoknąć a raczej trafiłem na okres pomiędzy ulewami 🙂

Biuro zawodów otwarte było już w sobotę ale tylko przez godzinę, a ja korzystając z faktu, że jestem już na miejscu postanowiłem dotrzeć tam jako jeden z pierwszych by odebrać pakiet startowy.

Summer Run 2018

I na tym emocje związane z odbieraniem pakietu się skończyły. Co było w pakiecie? Bardzo fajny ręcznik i… nie pamiętam 🙂 Nawet fotki nie zrobiłem 🙂

Niedziela.

Już od samego rana kręciłem się i wierciłem udając, że się nie denerwuję 🙂 Bo w sumie czym miałem się denerwować, skoro nie przygotowywałem się super specjalnie na ten bieg? Ponadto Bieg nad Jeziorem Rożnowskim jest dość specyficzny jeśli chodzi o profil trasy. Na 10 kilometrach są mordercze podbiegi ale i ultra szybkie zbieganie w zawrotnym tempie. Zresztą co tu dużo pisać, wystarczy popatrzeć na trasę i jej profil:

Summer Run 2018 trasa (01)

Summer Run 2018 trasa

Na bicie rekordu życiowego na 10 km nawet nie ma szans! To bieg na próbę charakteru, na wytrzymałość oraz na najlepszą strategię.

Po śniadaniu po raz n-ty sprawdziłem czy wszystko mam spakowane do plecaka, a tak mniej więcej wyglądał mój „starting kit„:

Summer Run 2018

Na około godzinę przed startem udałem się do biura zawodów znajdującego się w hali sportowej w Gródku. Tam przez chwilę pokręciłem się po hali „wdychając” do płuc atmosferę zawodów oraz trochę porozciągałem się:

Summer Run 2018

Ni o „całkiem przypadkiem” fotograf ustrzelił mi fotkę na „ściance„:

Summer Run 2018

Tuż po krótkiej rozgrzewce stacjonarnej na hali sportowej, zostawiłem swoje rzeczy w depozycie i poszedłem do strefy startowej. Tam pokręciłem się przez kilka chwil i ruszyłem na krótką rozgrzewkę biegową. Po pokonaniu około 1 km zacząłem się mentalnie przygotowywać do zawodów.

Przyznam szczerze i bez bicia – myślami byłem zupełnie gdzie indziej niż na zawodach i miałem ogromne problemy z koncentracją. Po kilka razy starałem się przywołać w pamięci ustalenia co do tempa i rozłożenia sił na trasie, ale za każdym razem myśli nie związane z bieganiem jak młotek wybijały skutecznie wszystko inne z mojej głowy. Odpuściłem więc tą nierówną walkę i postanowiłem pobiec tak, jak podpowie organizm, ale z uwzględnieniem wskazówek Kacpra co do tempa versus profil trasy.

Czas jakoś dziwnie zleciał i do startu nagle pozostało kilka minut

START !!!

Wraz z sygnałem startowym w żyłach uderzyła dodatkowa dawka adrenaliny, nogi powoli zaczęły poruszać ciałem w kierunku linii startowej i już po kilku sekundach przeniosłem się w inny świat, świat biegu!

Summer Run 2018

Summer Run 2018

Co warto w tym miejscu zaznaczyć pogoda była typowo biegowa. Dość niska jak na tę porę roku temperatura czyli około 17 stopni oraz duże zachmurzenie. Warunki idealne. Co prawda około 2 godziny przed biegiem przeszła ulewa, która trochę namoczyła trasę zwiększając jej trudność, ale ogólne warunki biegowe były optymalne.

Kacper przed biegiem powtarzał mi, żebym nie „szalał” na pierwszym podbiegu, bo szkoda marnować sił, skoro kolejny odcinek trasy jest po płaskim i w dół. Posłuchałem i spokojnie, w tempie około 6′ / km wspinałem się pod górkę. Nogi rwały się do podkręcania tempa, ale tym razem rozum zwyciężył i nie forsowałem tempa. Złapałem się „pleców” innego zawodnika i tak bez większych przygód dobiegłem od szczytu wzniesienia.

Summer Run 2018

Od tego momentu miało być tylko lepiej i tak rzeczywiście na początku było. Rozkręcałem się z metra na metr i podkręcałem tempo aż do momentu, kiedy złapała mnie kolka… K*** jak zwykle…. Z zaciśniętymi zębami i nadzieją w sercu przebiegłem w narastającym bólu ponad kilometr, aż w pewnym momencie ból był za ostry i ścisną mi niemal wszystkie mięśnie brzucha.

Prawie ze łzami w oczach zatrzymałem się, żeby rozciągnąć mięśnie i złapać oddech. Mój postój kosztował mnie ponad 30 sekund… a i tak ból całkowicie nie ustąpił. Postanowiłem jednak trochę się rozluźnić na zbiegach i nie zarzynać się o wynik, tylko pobiec na miarę dyspozycji dnia.

Około 6 kilometra odzyskałem siły i wiarę w dobry rezultat. Czułem się na tyle mocny, że zacząłem wyprzedzać biegnących przede mną zawodników. Ostatni ostry podbieg już nie był tak przyjemny i gładki jak ten pierwszy i chwilami przechodziłem do marszu. Wiedziałem już dawno, że na życiówkę w dniu dzisiejszym nie ma szans więc biegłem dla własnej satysfakcji.

Na końcu podbiegu… poczułem moc! Pomyślałem wtedy: „przede mną niecałe 2 km trasy – jedziemy na maxa!!!” Jak zaplanowałem, tak zrobiłem. Przestałem kalkulować co do rozłożenia sił na finisz tylko „spiąłem pośladki” i „katowałem się” szybkim tempem. Profil trasy sprzyjał, ponieważ biegło się do samej mety w dół. Nie zmienia to faktu, że trzeba było dokładać trochę siły na dużym już zmęczeniu, żeby pobiec w mocnym tempie. Myślę, że tempo od 3:50 do 4:15 na ostatnich 2 km wstydu mi nie przynosi. Dodatkowo miałem przed sobą ambitnego biegacza, młodszego ode mnie kilka(…) ładnych lat, który tak jak ja postanowił powalczyć o dobry rezultat. To mnie tylko zmotywowało do szybkiego, długiego finiszu.

Na 400 m przed metą wydawało mi się, że biegacz przede mną jest nie do dogonienia, jednak postawiłem na szali wszystkie moje siły i z każdą sekundą zbliżałem się do niego widząc jak on słabnie. W końcu go minąłem ale nie zwolniłem tempa, tylko biegłem co sił w nogach ostatnią prostą ku mecie.

Summer Run 2018

Po drodze przybiłem „piątkę” z Kacprem, który stał na trasie około 100 metrów przed metą. Tak blisko a tak daleko – pomyślałem… ale nie minęło kilkanaście sekund i już byłem na ostatnim kilkunastometrowym odcinku prowadzącym ku upragnionej mecie zawodów.

Tak jak widać na obrazku powyżej, byłem wypruty z sił, a powietrze do płuc łapałem nawet rękoma 🙂 Na szczęście po przekroczeniu przeze mnie linii mety już nikt nie robił mi zdjęć, bo z wysiłku po prostu zwymiotowałem. Ostatnie kilkaset metrów biegłem na maxa, na bezdechu, z bólem mięśni brzucha i w fatalnej kondycji psychicznej. Jednak z rezultatu jestem w miarę zadowolony, choć był zdecydowanie gorszy niż przed rokiem.

Summer Run 2018

Po ukończeniu zawodów przez krótką chwilę dochodziłem do siebie, po czym udałem się do restauracji na posiłek regeneracyjny czyli makaron z borówkami.

Na tym moja przygoda z Summer Run 2018 się kończy. Na szyi zawisł mi okolicznościowy medal, zostały wspomnienia, wrażenia i co tylko jeszcze 🙂

Summer Run 2018

Summer Run 2018

Wiem jedno: żeby osiągnąć sukces sportowy trzeba mieć głowę wolną od problemów dnia codziennego. Inaczej nie ma co się nastawiać na osiągnięcie chociażby satysfakcjonującego wyniku. To nie prawda, że w biegu można się „odciąć” od otaczającego świata i skupić się tylko i wyłącznie na bieganiu. Zawsze myśli odnoszące się do trosk codziennych nas dopadną i w kluczowych niejednokrotnie momentach powalą nas na kolana i zniweczą włożony przez nas trud w osiągnięcie sukcesu.

Może zajrzysz też tutaj