Podsumowanie biegowe roku 2019

Koniec roku to czas podsumowań. Ja też chciałem w jednym wątku pozbierać wszystkie wydarzenia biegowe 2019 roku. W tym miejscu mam zamiar nie tylko wymienić zawody, w których brałem udział, ale również wspomnieć o innych rzeczach związanych z moim bieganiem. Na początek jednak garść statystyk.

Zacznijmy jednak od początku roku 2019.

Priorytetem dla mnie od samego początku było ukończyć Krakowską Triadę Biegową. Pierwszym z trzech elementów układanki był 18. PZU Cracovia Maraton.

Na udział w kolejnej edycji Triady zdecydowałem się definitywnie zaniechując projekt zdobycia Korony Maratonów Polskich.  Maraton poprzedzały starty w zawodach na krótszych dystansach, od 2 km do półmaratonu. Nie będę dorabiał historii – każde zawody rządziły się swoimi prawami i raczej nie były zerojedynkowym elementem przygotowań do królewskiego dystansu. Z formą było różnie – raczej gorzej niż lepiej.

W kwietniu nieoczekiwanie stałem się stroną konfliktu ze stowarzyszeniem ITMBW organizującym w Krakowie różne imprezy biegowe. Skończyło się deklaracją prezesa stowarzyszenia o niedopuszczeniu mnie do kolejnych zawodów przez nich organizowanych. Ten konflikt był niepotrzebny i szkoda, że stało się tak a nie inaczej.

Maraton ukończyłem zadowolony, choć celowałem w życiówkę. Niestety, nie byłem na to odpowiednio przygotowany i się nie udało. Biegłem za wolno i moja córeczka, która czekała na mnie na mecie wraz z resztą rodziny zasnęła na rekach mamy 🙂

W czerwcu zawitałem ponownie do Niepołomic na NIDEC XI Bieg w Pogoni za Żubrem. Tym razem powalczyłem na 8 km i to był dobry wybór mając na uwadze bardzo wysoką temperaturę powietrza a co za tym idzie, ekstremalne warunki na trasie. 40 miejsce open i 7 w kategorii wiekowej mimo dość przeciętnego czasu pozostawiło miłe wspomnienia.

W lipcu przyszedł kryzys i zmniejszyłem intensywność treningów. Przyczyn tego stanu było sporo, ale ja tu o bieganiu mam pisać 🙂

Wrzesień rozpocząłem od 8 biegu Tesco. To był mój debiut i od razu wtopa – zapomniałem chipa i nie byłem sklasyfikowany! Nie przejąłem się tym zbytnio, a mój smutek ukoiła zawartość pakietu startowego.

Wrzesień to obowiązkowo Bieg Trzech Kopców. Na ten bieg napinałem się jak cięciwa łuku. Zamiast glorii i chwały przyszło kompletne rozczarowanie, frustracja i pogłębiające się zniechęcenie do biegania. Nie dość, że uzyskałem słaby czas, to jeszcze w męczarniach kończyłem 13 kilometrowe zawody.

Nie lepiej było podczas 6. PZU Cracovia Półmaraton, czyli ostatniego puzzla do Triady. I choć 1:44:52 jakoś ujmy ni e przynosi, to do radości nie dało. 

Apogeum nadeszło w Tarnowie podczas zwodów ITAKA Tarnowska Dyszka. Pomimo, że bardzo chciałem choć na koniec sezonu coś pobiec w okolicach życiówki, to poległem na całej linii. To była przysłowiowa „the last straw that broke camel’s back„. Po biegu w Tarnowie i po bardzo dogłębnych przemyśleniach postanowiłem zakończyć współpracę z moim dotychczasowym trenerem od biegania Kacprem Piechem. Miałem dwa wyjścia: albo poszukać zmiany, albo innego zajęcia.

Wdrażanie zmian rozpocząłem w ekspresowym tempie. Zapisałem się na treningi do Teamu Adama Czerwińskiego – bardzo znanego w Małopolsce, ale nie tylko, lekkoatlety. Do tego dołożyłem jeszcze debiut w biegach górskich debiutując w Grand Prix Krakowa

Po debiucie w Grand Prix Krakowa pokochałem biegi górskie! Nie zachłysnąłem się to miłością na zabój, ale chyba odnalazłem to, co jest esencją biegania w ogóle – przyjemność i kontakt z naturą! Co mnie zmotywowało do dalszego uprawiania biegów to poznanie fantastycznych ludzi w grupie #AdamCzerwińskiTeam z którymi biegałem po lasach Kornatki oraz w Myślenicach wbiegałem na Kudłacze. 

W listopadzie, na skrzydłach euforii złamałem granicę 50 minut w Biegu Niepodległości i wziąłem udział w I Biegu o Puchar Komendanta Powiatowego Policji w Wieliczce. Były to dla mnie, jako ojca, wydarzenia najwyższej rangi, ponieważ startowały w nich moje kochane dzieci – 5 letni Hubert i 2 letnia Izabela. Dzieciaki spisały się REWELACYJNIE – wyniki ojca były tłem 🙂

W 2019 roku, a konkretnie w grudniu zadebiutowałem jako pacemaker na 1:50:00 w półmaratonie Lisieckim. Przyznam szczerze, że byłem bardzo spięty na starcie. Starałem się wykonać swoje zadanie należycie i chyba mi się udało 🙂 Co więcej, rola pacemakera bardzo mi się spodobała! Dostrzegłem (w końcu!!!), że czerpać przyjemność można również pomagając innym spełniać marzenia, a nie tylko próbować dogonić na siłę własne.

Rok biegowy zakończył się… kontuzją pleców 🙁 Niestety, stało się na treningu w Adama, ale sama kontuzja była wynikiem urazu mięśni wynikającego prawdopodobnie z wcześniejszego przeciążenia. Cóż, bycie ojcem dwójki małych dzieci wymaga dość solidnej kondycji fizycznej. 

Tyle. Tylko i aż tyle. Rok za mną. O historii można mówić, nie wolno nią żyć.

Cieszę się ze zmian, jakie miały miejsce,. Cieszę się z odkrycia pasji biegania po górach i na łonie natury. Cieszę się, że moje dzieci również aktywnie spędzają czas wolny i chętnie jadą ze mną na zawody.

Z kronikarskiego obowiązku – nomen omen przyjemnego – poniżej moje najcenniejsze zdobycze tego sezonu: 

176 (na 940) miejsce w klasyfikacji Królewskiej Triady Biegowej 2019 oraz

Triada Tour De Małopolska:

Jakie plany biegowe na 2020? Na pewno skupię się na odpowiednim przygotowaniu do sezonu. Mam super trenera i fantastycznych ludzi w #AdamCzerwińskiTeam więc powinno być łatwiej. 

Starty. Bieg docelowy: Cracovia Maraton. Polubiłem rolę pacemakera i będę ciągnął baloniki na 3:45:00! Trochę to dla mnie wyzwanie, bo to na pograniczu moich możliwości, ale taktyka na bieg zupełnie inna niż do tej pory więc jestem dobrej myśli. 

Rolę pacemakera chcę pełnić jeszcze w kilku biegach. Na pewno pobiegnę na 50 minut w Myślenicach. Może uda mi się pobiec w jakimś półmaratonie. Początek roku to 3 biegi z cyklu Grand Prix Krakowa. Biegi górskie są jeszcze na etapie planowania, ale mam chęć pobiec w Kornatce w lutym oraz w Garmin Ultra Race w Myślenicach w maju. W tym drugim biegu waham się co do dystansu, ale co do samego udziału jestem przekonany. Oprócz biegania w zawodach planuję regularne wypady w góry z koleżankami i kolegami z #ACT

Druga połowa roku to tradycyjnie biegi do Triady oraz Bieg Niepodległości. Może coś jeszcze wpadnie, ale nie nastawiam się na ilość i na bicie rekordów. Znalazłem coś ciekawszego niż łamanie jakiś barier i zmuszanie organizmu do ekstremalnego wysiłku – pasję do biegania w grupie i kontakt z przyrodą.

To tylko plany, co z nich wyjdzie? Czas pokaże! Najważniejsze, aby zdrowie dopisało.

Wszystkiego dobrego Wam życzę!

Może zajrzysz też tutaj