Krakowski Bieg Niepodległości 2018

Krakowski Bieg Niepodległości logo

Krakowski Bieg Niepodległości odbył się tradycyjnie 11 listopada 2018 roku. To 5 edycja tego niezwykłego wydarzenia skierowanego do wszystkich pasjonatów biegania i aktywności na świeżym powietrzu.  Celem organizatorów Krakowskiego Biegu Niepodległości jest połączenie aktywności fizycznej ze świętowaniem tak ważnego dla Polski dnia, jakim jest Dzień Niepodległości.

Historyczna trasa o długości 11 km, cel charytatywny, rywalizacja ponad 3000 biegaczy przez 4 lata i świetna zabawa! Patriotyzm w czasach pokoju to przede wszystkim pomoc innym.  Dochód z biegu przekazywany jest na rzecz podopiecznych fundacji Wspierania Kardiochirurgii Dziecięcej Schola Cordis  profesora Janusza Skalskiego.

Krakowski Bieg Niepodległości trasa

TRASA 5 edycji Krakowskiego Biegu Niepodległości 2018:

 
START – Al. Focha (deptak) – Al. Focha (most na Rudawie, jezdnia) – ul. Emaus – ul. Gryfity – ul. Królowej Jadwigi ( 1/2 jezdni) – ul. Kościuszki (pas jezdni od strony Kościoła) – ul. Flisacka – Bulwary Wiślane (do kładki o. Bernatka) – kładka o. Bernatka – Bulwary Wiślane – ul. Rollego – Most Retmański – Bulwary Wiślane do ullicy Zielińskiego – ul Zielińskiego i Most Zwierzyniecki (chodnikiem) – ul. Malczewskiego – ul. Zaścianek – ul. Malczewskiego – Al. Focha ( lewa strona, most na Rudawie) – Al. Focha (deptak) – META.

Już po raz trzeci wystartowałem w Krakowskim Biegu Niepodległości. Zarówno mój pierwszy start jak i drugi zakończyły się niepowodzeniami w kontekście wyniku sportowego. O moim debiucie napisałem sporo w tym temacie: Krakowski Bieg Niepodległości 2016, a o kolejnej edycji z 2017 roku kompendium wiedzy znajduje się tutaj: Krakowski Bieg Niepodległości 2017

Na wszystkie biegi z drugiej połowy roku 2018 zapisałem się niemal jednocześnie, kiedy mój kalendarz biegowy był stabilny i kiedy opłaty startowe były najniższe. Prawda jest taka, że startując w kilkunastu imprezach w ciągu roku sporo grosza wypływa z kieszonki nie tylko na wpisowe, ale na niezbędne rzeczy związane ze startem. Nie ma nic za darmo.

Start w tegorocznej edycji Krakowskiego Biegu Niepodległości miał być przełomowy w aspekcie sportowym. Kiedy się na niego zapisywałem to zastanawiałem się, czy nie pobiec choć jeden raz na spokojnie, dla relaksu, bez rywalizacji. No niestety 🙂 nie da się 🙂 O tym, że pobiegnę na przełamanie niechlubnej tradycji zadecydowała bardzo dobra forma w końcówce sezonu. Przede wszystkim wpadły mi dwie życiówki: jedna w półmaratonie podczas 5. PZU Cracovia Półmaraton Królewski, a druga niecały miesiąc później na 10 km w Tarnowskiej Dyszce, biegu kończącym cykl 4 zawodów z serii Tour de Małopolska.

Przygotowania.

A raczej ich brak. Po Tarnowskiej Dyszce miałem tydzień na regenerację i motywację do kolejnego wysiłku. Mało, ale świadomość, że są to ostatnie zawody w sezonie napawała mnie optymizmem. Ponadto dwa poprzednie starty zdecydowanie poprawiły mi nastrój i podniosły poziom samozadowolenia. Warto było spróbować powalczyć o dobry rezultat. W trakcie przygotowań nie zabrakło również swego rodzaju urozmaicenia, a mianowicie, w zawodach dzieci do lat 6 będzie brał udział mój syn. To z nim na dzień przed startem odbyłem wieczorny trening 🙂 Było fantastycznie.

Dzień startu.

Inaczej niż dotychczas zaniechałem wszystkich swoich rytuałów w przygotowaniach do zawodów. Nawet strój na bieg kompletowałem na kilkanaście minut przed wyjściem z domu. Do tej sytuacji swoje dołożyła moja małżonka, po raz kolejny kompletnie ignorując moje ustalenia co do wyjazdu na zawody.

Wyjeżdżając spod domu już miałem fatalny nastrój. Byłem bardzo zdenerwowany ponieważ wiozłem swojego syna na zawody, a byłem już spóźniony. Żeby tego było mało, musiałem jeszcze odebrać jego pakiet startowy i znaleźć miejsce rozgrywania jego biegu!

Do biura zawodów dotarliśmy na niecałe 20 minut przez planowanym startem jego biegu. W ekspresowym tempie odebrałem część swojego pakietu i pobiegłem z dzieckiem na rękach do kolejki ustawionej po odbiór pakietów dla dzieci z biegu syna. Jak na złość przed nami było kilka osób, a osoba wydająca numery startowe delikatnie mówiąc, słabo ogarnięta.

Finalnie udało się odebrać pakiet na około 10 minut przed startem, a że wiedziałem, że na miejsce jego biegu dotrzemy w niespełna 2 minuty to postanowiłem zafundować mojemu małemu bohaterowi sesję zdjęciową:

Krakowski Bieg NiepodległościKrakowski Bieg Niepodległości

Następnie w ekspresowym tempie ruszyliśmy do wyjścia z hali i pobiegliśmy na linię startu. Tam zameldowaliśmy się równo o 11:00 i… mieliśmy jeszcze zapas około 10 minut ponieważ przed biegiem chłopców startowały dziewczynki. Po rozstrzygnięciu biegu dziewczynek mój bohater, poinstruowany przez tatę jaką taktykę biegu obrać, staną na linii startu i oczekiwał na sygnał do rozpoczęcia jego biegu.

Krakowski Bieg NiepodległościKrakowski Bieg Niepodległości

Mi oczywiście serce z emocji biło chyba mocniej niż mojemu dziecku 🙂 Obaj oczywiście traktowaliśmy udział w tych zawodach wyłącznie w kategoriach dobrej zabawy. Zabawa się rozpoczęła!

Krakowski Bieg Niepodległości bieg dzieci do lat 6

Krakowski Bieg Niepodległości bieg dzieci do lat 6Krakowski Bieg Niepodległości bieg dzieci do lat 6

Mój wspaniały synek po fantastycznym finiszu uplasował się w okolicach 20 miejsca na ponad setkę startujących dzieciaków. A jak biegł? Szkoda, że państwo tego nie widzieli!!! Fantastycznie !!!

Po przekroczeniu linii mety wskoczył mi na ręce i obaj powędrowaliśmy po odbiór medalu i upominku (drożdżówka, soczek i coś tam jeszcze). Hubert był bardzo szczęśliwy, tak samo jak cała rodzina! Jego najwierniejszy kibic czyli roczna siostrzyczka śmiała się i mocno klaskała 🙂

Krakowski Bieg Niepodległości bieg dzieci do lat 6Krakowski Bieg Niepodległości bieg dzieci do lat 6

Emocje związane ze startem mojego dziecka opadły. Do 14:00 czyli do mojego biegu było jeszcze sporo czasu więc udaliśmy się do Parku Jordana. Tam dzieciaki bawiły się przez ponad godzinę, a ja w tym czasie korzystając z wolnych chwil układałem sobie w głowie plan biegu.

Czas jak to czas – mijał nieubłaganie. Chwilę po 13:00 byłem z powrotem w biurze zawodów i w końcu skompletowałem pakiet startowy. Rozłożyłem się z całym „majdanem” prawie na środku hali i leżałem z 10 minut odpoczywając i relaksując się. Następnie zacząłem się przebierać, odżywiać, smarować i koncentrować. Co prawda wziąłem inną koszulkę na bieg, ale pomyślałem, że akurat na Krakowski Bieg Niepodległości należy założyć właściwą koszulkę.

Krakowski Bieg Niepodległości

Korzystając z okazji, że scena jest pusta postanowiłem uwiecznić się na podium, które na pewno mi nie zagrażało ani na moment 🙂

Krakowski Bieg NiepodległościKrakowski Bieg NiepodległościKrakowski Bieg Niepodległości

Około 25 minut przed 14:00 wyszedłem z hali i ruszyłem na rozgrzewkę na krakowskie Błonia. Rozgrzewka nie trwałą zbyt długo, jakieś 15 minut. Nie chciałem zbytnio obciążać zmęczonych nóg i przesadzić z intensywnością. Dodatkowo, wiedząc, że będą tłumy postanowiłem odpowiednio wcześniej ustawić się w strefie startowej i oszczędzić sobie przepychanek na starcie.

Na 10 minut przed rozpoczęciem biegu już spokojnie dogrzewałem się w strefie startowej. Przed rozpoczęciem biegu wysłuchałem przemówień no i oczywiście wyśpiewałem Mazurka Dąbrowskiego wspólnie z innymi uczestnikami zawodów. Łza się w oku zakręciła, serducho zabiło mocniej i aż ciary po plecach przechodziły. Podniosła chwila pełna pozytywnych emocji.

Kilka chwil po 14:00 rozpoczęło się wspólne odliczanie i 3….2…1….

START !!!

Rozpoczęły się zawody!

Nie minęło kilkanaście sekund od wystrzału startera, a ja już przekraczałem linię startu! Początek trochę wolno ale to głównie dlatego, że ruszyłem z tłumem biegaczy i trzeba było nieźle się czasem nagimnastykować, żeby móc wyprzedzić co poniektórych. Na końcu długiej prostej na Błoniach popatrzyłem na stoper, a tam tempo biegu 3:45! Mi się wydawało, że biegnę wolniej, a tu taka niespodzianka!

Czułem się mocny na pierwszych 3 kilometrach a utrzymanie tempa w okolicach 4:00 minut / km nie sprawiało mi większego problemu nawet na lekkich podbiegach. Na 4 km zwolniłem do około 4:25 / km ale to za sprawą wznoszącego się profilu trasy. Po pierwszych 3 km miałem średnią 4:02 i po cichu liczyłem na urwanie kilku sekund poniżej 4 minut i zrobienie życiówki na koniec sezonu poniżej 20 minut na 5 km, ale już po 4 km wiedziałem, że to będzie niemożliwe i na chwilę odpuściłem. Na 5 kilometrze pokusiłem się jeszcze o przyspieszenie do okolic 4:05 / km i to był – jak się później okazało – ostatni akcent sprinterski tego dnia w moim wykonaniu.

Krakowski Bieg Niepodległości

Kluczową okazała się nawrotka na kładce Bernatka. Może nie sama kładka stanowiła jakiś problem czy jej okolica tylko właśnie w tym miejscu Krakowski Bieg Niepodległości się dla mnie skończył… Marzenia o doskonałym wyniku na 10 czy 11 km prysły jak bańka mydlana dokładnie na 6 km trasy. Tuż po przekroczeniu znacznika szóstego kilometra poczułem ucisk w klatce piersiowej po czym serce, które do tej pory mocno pracowało, nagle zatrzymało się i „wypluło” po chwili masę krwi do krwiobiegu. Taka historia powtórzyła się ze 4 – 5 razy. Serce waliło mi jak młot i czułem jak masa krwi jest dopompowywana do serca, które bardzo wolno ale z dużym impetem wyrzuca nagromadzoną krew dalej.

To już jest koniec mojego biegu” – dotarło do mnie po kilku sekundach kiedy po całym organizmie, a w szczególności po mięśniach nóg, rozlewało się zakwaszenie. Biegłem jeszcze kilka metrów po czym stanąłem jak sparaliżowany.

Ku…a mać!!! Znowu to samo, ku…aaaaaaaa!!!” – tak w skrócie mogę odzwierciedlić co si,ę działo w mojej głowie w tamtej chwili. „A może to zawał serca?” – przeszło mi przez myśl i złapałem się dłonią za serce, żeby je troch ę rozmasować i uspokoić, ponieważ po okresie pulsacyjnego wypluwania krwi, serce przeszło w fazę superszybkiego bicia, co powodowało niemiłosierny ból i ucisk w klatce piersiowej. Zacząłem maszerować przez kolejne kilkadziesiąt metrów po czym przeszedłem do truchtu, a następnie do biegu łudząc się, że to była chwilowa słabość i jakoś uda mi się wrócić w okolice dotychczasowego tempa biegu.

Krakowski Bieg NiepodległościKrakowski Bieg Niepodległości

„Jeszcze 5 kilometrów, co robić? Biec dalej, czy może zejść z trasy i szukać sztabu medycznego?” – zacząłem deliberować stopniowo zwiększając tempo biegu. „Zobaczymy jak zareaguje organizm i czy da się coś z tego biegu jeszcze wycisnąć” – pomyślałem i biegłem dalej. Po niespełna 400 metrach nogi zakwaszone na maksa odmówiły posłuszeństwa i musiałem przespacerować kolejne kilkadziesiąt metrów.

„Do mety, a tym bardziej do depozytów i tak będę musiał dotrzeć, więc czy dobiegnę, czy dojdę nie ma to najmniejszego znaczenia” – tak sobie wyargumentowałem decyzję o kontynuacji biegu. Zakwaszenie organizmu było tak potężne, że już do końca trasy robiłem sobie interwały: 500 metrów biegu i 100 metrów marszu 🙂 Szczęście w nieszczęściu większość przemaszerowanych odcinków akurat wypadała na podbiegach, więc i tak nie traciłem więcej do innych biegaczy niż miałoby to miejsce na płaskich odcinkach trasy.

Wiedząc już doskonale, że na żaden dobry wynik nie mogłem już liczyć zacząłem się z tej całej sytuacji śmiać. Trzy lata z rzędu i trzy kolejne nieudane biegi…

Krakowski Bieg NiepodległościKrakowski Bieg Niepodległości

Na metę wbiegłem z uniesionymi w geście wiktorii rękoma – wiktorii nad samym sobą, nad swoją słabością, niemocą i kłopotami zdrowotnymi.

Krakowski Bieg Niepodległości

Zaraz po biegu nie poszedłem „umierać” na barierkach, tylko odebrałem medal, wodę i wyciągnąłem chipa ze sznurówek po czym szybkim krokiem powędrowałem po odbiór rzeczy z depozytu. Wiedziałem, że będzie napływało coraz więcej ludzi na metę, a ja nie lubię czekać, nikt chyba nie lubi czekać. Rzeczy udało się odzyskać po kilku minutach i żeby nie marnować czasu znalazłem dogodne miejsce na przebranie się.

Krakowski Bieg NiepodległościKrakowski Bieg Niepodległości

I to był już ostatni akcent mojego uczestnictwa w Krakowskim Bieg Niepodległości A.D. 2018. Poległem dopadnięty na 6 kilometrze przez osłabienie organizmu, które wykluczyło mnie z walki o dobry rezultat na zakończenie sezonu biegowego. Tak widocznie musiało być… no może nie musiało, ale tak się stało. Patrząc obiektywnie na rezultat w kontekście całego biegu i moich perturbacji zdrowotnych, to tempo 4:51 oraz czas 53:19 ujmy na honorze nie przynoszą. Co prawda, obiektywnie patrząc na zwyżkę mojej formy biegowej w końcówce sezonu, to powinienem spokojnie przebiec w granicach 48 – 49 minut, ale nie udało się i już. Ostatecznie wyniki wyglądały jak poniżej:

Krakowski Bieg Niepodległości

Najfajniejszą rzeczą w tym całym bieganiu jest jednak radość mojego dziecka z udziału w zawodach, w zdobywaniu medali, otrzymywania różnych ciekawych rzeczy od organizatorów. Cieszę się, że w jakimś stopniu mogę dawać przykład mojemu najwspanialszemu synkowi 🙂

Krakowski Bieg Niepodległości

Koniec sezonu, koniec mocnego biegania i dwa tygodnie roztrenowania. Muszę dać odpocząć mocno obolałym mięśniom i kończynom i się trochę zregenerować. Mam nadzieję do biegania wrócić w lepszej kondycji psychicznej, bo w takim stanie w jakim jestem w chwili obecnej raczej nie dam rady długo pociągnąć… 

W tym miejscu jednak chcę pisać o bieganiu, o zawodach, endorfinach i pozytywnych emocjach 🙂 i niech tak zostanie!

Do następnego roku!!! 

Może zajrzysz też tutaj