8 bieg charytatywny fundacji Tesco

Mieszkańcy Krakowa, pracownicy Tesco Polska, pracownicy i studenci Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz miłośnicy biegania po raz ósmy łączą swoje siły i sportowe pasje, by wspomóc najbardziej potrzebujących małych pacjentów Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie. Wspólnie twórzmy 8. Bieg Charytatywny Fundacji Tesco! – tak mniej więcej zaprasza nasz Fundacja Tesco do uczestnictwa w zawodach biegowych i nie tylko!

8 bieg charytatywny fundacji Tesco z założenia miał być biegiem luźnym, bez presji na wynik, bez specjalnego przygotowania się. Biegiem głównym w drugiej połowie sezonu jest bezsprzecznie Bieg Trzech Kopców. Dziś z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że nie tylko za założenia stał się biegiem dla przyjemności, ale również ze względów czysto formalnych.

O 8 biegu charytatywny fundacji Tesco dowiedziałem się około dwa lata temu z plakatów rozmieszczonych w jednym ze sklepów Tesco. Wtedy jakoś nie przekonywała mnie formuła charytatywnego biegania, a jedynie “parcie na wynik”. Zapewne dlatego nie zapisywałem się na poprzednie edycje tej imprezy. Jednak rok temu dowiedziałem się, że na Bieg Tesco organizator zapewnia fajne pakiety startowe. Każdy człowiek jest mniej lub bardziej “chytry” i łasy na gratisy 🙂 Nie ukrywam, że ja również 🙂 Główny cel imprezy, czyli wspomaganie najbardziej potrzebujących małych pacjentów Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie również mnie zmotywował jako ojca dwójki wspaniałych dzieciaczków. 

Zapisałem się dość późno, ale nie żałowałem “złotówki” wydanej na wyższą opłatę startową wiedząc, na jaki cel zostanie przeznaczona.

8 Bieg Fundacji Tesco

Po pakiet startowy udałem się sam, w piątek, w przeddzień imprezy. Na miejscu już osobiście przekonałem się o hojności sponsorów, którzy załadowali worek wchodzący w skład pakietu startowego po brzegi! Worek ten ważył chyba z 5 kg i był najlepiej zaopatrzony ze wszystkich, jakie do tej pory otrzymałem! 

8 Bieg Fundacji Tesco

8 Bieg Fundacji Tesco8 Bieg Fundacji Tesco

Wieczorem szykowałem się powoli na zawody. Ponieważ na kilka dni przed zawodami zauważyłem, że odbędzie się on w sobotę 31 sierpnia, a nie jak do tej pory sądziłem 1 września, musiałem lekko inaczej zorganizować swój dotychczasowy plan na weekend. Nie było łatwo, ponieważ moja żona organizowała dwa wesela w Krakowie – w piątek i niedzielę, a dzieciom przede wszystkim musieliśmy zapewnić i opiekę i rozrywkę. Z pomocą przyszła (a raczej przyjechała) mi moja mama, która już od czwartku pomagała z maluchami.

8 Bieg Fundacji Tesco8 Bieg Fundacji Tesco

Nie zagłębiając się w szczegóły, moje przygotowania były chaotyczne, żeby nie powiedzieć nijakie. Brak presji na wynik trochę mnie zdemotywowało i rozkojarzyło. Pakowałem się w nieładzie, bez zaangażowania i tak się zbierałem do wyjścia, że koniec końców ledwo nie spóźniłem się na autobus na miejsce startu zawodów czyli pod Kościół na Skałce. 

Gdy już dotarłem do Krakowa, poszedłem szukać Żabki, bo poczułem straszny głód 🙂 Kiedy już się zaopatrzyłem w batonika energetycznego, poszedłem bulwarami w okolice startu zawodów. Po drodze zacząłem sobie planować plan przygotowań, co i o której zrobię. Kiedy dotarłem w myślach do czasu, jaki chciałem osiągnąć, moje ciało doznało kompletnego paraliżu, bo w tej właśnie chwili uświadomiłem sobie, że… zapomniałem chipa do pomiaru czasu… KU**A MAĆ!!! Po raz pierwszy w życiu niechlujnie przygotowałem się do zawodów!!! Milion myśli biegało po mojej głowie, tysiące kalkulacji co, jak i kiedy zrobić, jak można z tego wybrnąć etc.

Pierwsza myśl, to udać się do biura zawodów i wyrobić sobie nowy chip. Pytanie tylko, czy aby na pewno w biurze zawodów wyrobią mi nowy chip? A jeśli nie, to na dotarcie tam i powrót zmarnuję około 40 minut i nie będę miał czasu na przygotowania do biegu. A może poszukać kogoś na starcie, kto mi pomoże? Byłem na siebie totalnie zły, rozgoryczony, wściekły i niestety całkowicie rozbity tym drobiazgiem. Mimo wszystko jednak chciałem być sklasyfikowany, a to mogło się stać wyłącznie na podstawie pomiaru z chipa.

Czas uciekał, a ja nerwowo rozważałem opcje działania. Zdecydowałem się biec bez chipa, całkowicie charytatywnie. Z wielkim bólem zaakceptowałem fakt, że przy moim nazwisku nie będzie oficjalnego czasu na liście uczestników, którzy ukończyli 8 bieg charytatywny fundacji Tesco. Jeszcze przez kilkanaście minut spacerowałem po bulwarze tłumiąc swoją wściekłość, aż w końcu poszedłem usiąść w cieniu i spróbować się odprężyć i porozciągać.

8 Bieg Fundacji Tesco

Miałem wystarczająco dużo czasu więc zrobiłem porządną rozgrzewkę. W strefie startowej ustawiłem się na 10 minut przed startem biegu. W mojej głowie jednak cały czas tkwiła myśl o braku chipa. Kiedy patrzyłem na buty innych zawodników opatrzone kawałkiem plastiku to szlag mnie trafiał, że przeoczyłem tak istotny element wyposażenia na bieg.

Kilka minut po 12:00 wystartował 8 bieg charytatywny fundacji Tesco.

Pierwotny plan zakładał wolny początek i stopniowe rozkręcanie się. Dlatego też ustawiłem się w połowie stawki, licząc na to, że tłum będzie mnie wyhamowywał w zapędach sprinterskich. I początkowo nieźle mi szło trzymanie się założeń – tak do 300 metrów po starcie 🙂 Poczułem moc i zacząłem wyprzedzać “maruderów” przy okazji wyładowując na nich swoją frustrację z powodu braku chipa. Znaczy nikogo absolutnie nie obrażałem, czy coś w tym stylu. Po prostu mijałem kolejnych biegaczy i w ten sposób wyładowywałem swoją złość. 

Pierwszy kilometr 4:21 i nogi się nakręcały wraz ze wzrostem wqr***ienia. No ale już kolejny kilometr zweryfikował moje możliwości. 4’30 i 4:36 na kolejnych 2 km nie było jeszcze źle, przynajmniej z perspektywy dnia, kiedy o tym piszę. W rzeczywistości, zacząłem “umierać” około 2,5 km po starcie. Zatkało mnie, zaczęła łapać mnie kolka, a oddech stawał się coraz częstszy i szarpany. Warunki atmosferyczne, a w szczególności piekące słońce, nie pomagały w niczym. 

Zanim przebiegłem 3 km już myślałem o zejściu z trasy… Załamałem się, że tyle potu wylewam na treningach, że kręcę czasy 4:20 / 30 nie przemęczając się zbytnio, a kiedy przychodzą zawody, nie potrafię utrzymać tempa przez 3 km… Jednak zejście z trasy pozbawione było sensu, bo i tak musiałem dotrzeć do mety, żeby zabrać swoje rzeczy z depozytu 🙂 Jedyną pozytywną rzeczą był fakt, że nie byłem wyprzedzany przez innych biegaczy. Co więcej, co jakiś czas spoglądałem za siebie i przewaga grupy, w której się znajdowałem nad kolejną nieznacznie rosła z kilometra na kilometr.

8 Bieg Fundacji Tesco

8 Bieg Fundacji Tesco8 Bieg Fundacji Tesco

Kilometry jakoś mijały i na około 3,5 przed metą pojawił się punkt z wodą. O rany! Jak ta woda mi była potrzebna!!! Wylałem trzy kubki na głowę a czwarty wypiłem na dwa łyki. Byłem cały mokry, ale orzeźwienie było fantastyczne!

Za mostem Zwierzynieckim czekał na mnie podbieg ulicą Malczewskiego do Bramy pod al. Waszyngtona. Tempo biegu już było fatalne, więc postanowiłem nie szarpać niepotrzebnie i nie dobijać się i fizycznie i psychicznie. Z biegu przeszedłem w trucht, a z truchtu w szybki marsz. Te kilkadziesiąt metrów wspinaczki dało mi trochę wytchnienia. Odcinek ten jest mi znany z Krakowskiego Biegu Niepodległości i wiedziałem, że za szczytem góry czeka ostry zjazd w dół i tam można jeszcze sporo ugrać. 

Po minięciu bramy “puściłem nogi” na tyle ile mogłem. Minąłem na pewno z kilkanaście osób na zbiegu a tempo skoczyło do około 4:15 – 20 / km. Koniec górki to koniec przyjemności. Wbiegłem na deptak przy al. Focha i aż zakręciło mi się w głowie. “Jeszcze tyle do mety…” – pomyślałem patrząc zamglonym wzrokiem na metę usytuowaną po drugiej stronie błoń krakowskich.

Na szczęście 1,5 km przed metą był kolejny punkt z wodą. Kilka łyków wystarczyło, żeby przywrócić mi chęć dotarcia do mety. Nawrotka przy Muzeum Narodowym i ostatnia prosta do mety! 1200 metrów i zakończą się moje męczarnie! Ta myśl pchała mnie do przodu. Tempo delikatnie rosło, ale bez większego znaczenia na poprawę ogólnego wyniku.

Na około 500 metrów przed metą zaplanowałem “finalny atak” na wynik, czyli podkręcenie tempa do możliwego maksimum. No ale afera z chipem przypomniała mi, że chyba nie warto się spinać, bo i tak wynik będzie tylko dla mnie. Odpuściłem ten długi finisz i już chciałem doczłapać do mety, kiedy na 100 metrów przed finiszem usłyszałem mega doping Bartka GirlIckiego: “Izydor, ostatnie 100, nie daj się wyprzedzić goń go!!!” – krzyczał Bartek, a ja odpaliłem rakietę schodząc w tempie na ostatnie 100 m do 2 minut na km. Ten odcinek przebiegłem na kilka wdechów 🙂 

Jak tylko przebiegłem linię mety to szukałem miejsca, gdzie by tu sobie spokojnie poumierać. Powoli dochodziłem do siebie, odebrałem medal, wodę i poszedłem poszukać Bartka, żeby mu podziękować. Niestety, nie było go w miejscu gdzie widziałem go po raz ostatni. Powędrowałem więc do strefy żywieniowej, ale nie miałem ochoty nic jeść. Byłem zły, odwodniony i zmęczony. Poszedłem przez błonia do biura zawodów znajdującego się w Kärcher Hali Cracovii po odbiór swoich rzeczy. Po drodze nawet nie chciało mi się analizować biegu, bo wiedziałem, jak go sobie zepsułem takim wydawałoby się małym drobiazgiem jak brak chipa do pomiaru czasu….

8 Bieg Fundacji Tesco

Swoje rzeczy odebrałem bardzo sprawnie, szybko, przebrałem się i poszedłem na autobus, którym dotarłem do domu około 15:00. Po niespełna godzinie czasu wziąłem mojego synka na basen w Solnym Mieście w Wieliczce, a przy okazji sam się zrelaksowałem po biegu i fizycznie, pluskając się w wodzie i psychicznie – bawiąc się z synkiem 🙂

48:08 – taki czas uzyskałem w 8 biegu charytatywnym fundacji Tesco wg. wskazań mojego zegarka. Niby słabo, ale biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności, czyli, brak chipa, temperatura w okolicach 30 stopni, czy słońce świecące w twarz przez ¾ trasy to i tak nie wyszło tak źle.

Złość nie minęła, ale pojawiła się refleksja, żeby na przyszłość “zająć się sobą” priorytetowo, a nie szukać wymówek i odkładać rzeczy związane ze startem w zawodach na później. 

8 Bieg Tesco

Gdy emocje już opadły, napisałem do organizatora 8 biegu charytatywnego fundacji Tesco, że brałem udział, ale zapomniałem o chipie i żeby w przyszłości pomyśleli nad tym, aby numery startowe zaopatrzone były we wbudowane chipy, ponieważ takich osób jak ja było zapewne więcej.

8 Bieg Fundacji Tesco

8 bieg charytatywny fundacji Tesco to bardzo fajnie zorganizowane zawody, mnóstwo atrakcji dla dzieci, duży wybór biegów i nie tylko. Pakiety startowe niewyobrażalnie bogate, cudowna atmosfera i zdrowa, sportowa rywalizacja. Teraz, gdy kurz już opadł, zaciskam pięści i szlifuje formę na Bieg Trzech Kopców – te zawody dadzą mi mnóstwo odpowiedzi na pytania związane z bieganiem, które zadaję sobie od dłuższego czasu.

Pozdrawiam biegowo 🙂 i do zobaczenia za rok!

Może zajrzysz też tutaj