15. Półmaraton Marzanny – 18-03-2018

Półmaraton Marzanny logo

Półmaraton Marzanny rozpoczyna wiosenny sezon biegowy. Warto startować w tym biegu ponieważ można własną pasję przekuć w pomoc.

Dlaczego warto startować w Półmaratonie Marzanny ?

  • można sprawdzić swoją formę biegową i zweryfikować podczas zawodów stan realizacji planów treningowych.
  • do wyboru są 2 dystanse: 10 km i 21.1 km.
  • to co najważniejsze – pasję przekuwa się w realną pomoc w ratowaniu serc dzieciaków.

Komu pomagamy?
Dochód z biegu przekazywany jest na rzecz podopiecznych Fundacji Schola Cordis Wspierania Kardiochirurgii Dziecięcej profesora Janusza Skalskiego.

Półmaraton Marzanny to pierwszy długi bieg, w jakim miałem wziąć udział w roku 2018. O ile lubię półmaratony, to akurat ten umieściłem od samego początku w kilku kategoriach. Przede wszystkim chciałem zmazać plamę, jaką dałem podczas poprzedniej edycji tej imprezy. Wtedy to właśnie poniosła mnie „ułańska fantazja„, której efektem było przebiegnięcie trasy półmaratonu w czasie urągającym moim ambicjom, aspiracjom i możliwościom. Kolejną kategorią tego biegu był dla mnie element treningowy. Planując kalendarz startowy na 2018 rok „poświęciłemPółmaraton Marzanny na realizację założeń taktycznych i mocny trening bardziej dla głowy niż dla nóg 🙂 Ostatnią rzeczą dotyczącą półmaratonu była chęć sprawdzenia szlifowanej od początku roku formy biegowej pod okiem trenera.

Przygotowania do startu

Przygotowań do samego startu w półmaratonie specjalnych nie było, ponieważ jak pisałem już wcześniej, Półmaraton Marzanny w tym roku był elementem realizowanego od stycznia pod okiem trenera Kacpra Piecha planu treningowego. Nawet, gdyby tego półmaratonu nie było w kalendarzu, to i tak na niedzielę miałbym w 100% zaplanowane długie wybieganie. W tym układzie jest przyjemne z pożytecznym.

Fakt, że traktowałem ten start wyłącznie jako trening wcale nie oznaczał, że się do biegu nie przygotowywałem jak do każdych innych zawodów. Mogę powiedzieć więcej – przygotowywałem się nawet staranniej niż zwykle analizując skrupulatnie każdy kilometr trasy, sprawdzając pogodę, siłę i kierunek wiatru, profil trasy i nachylenie terenu. Nic nie chciałem pozostawić przypadkowi.

TRASA

Półmaraton Marzanny trasa

W stosunku do zeszłego roku zmieniło się to, że nie przebiega przez Rynek Główny w Krakowie, ale akurat mi to jest raczej obojętne. Generalnie trasa jest dość trudna, a im gorsze warunki atmosferyczne tym trudniejsza. Profil trasy jest dość płaski. Czasami tylko są jakieś krótkie podbiegi i mało dynamiczne zbiegi.

Wspomniałem o pogodzie, że determinuje poziom trudności półmaratonu. Otóż spieszę z wyjaśnieniem dlaczego. Trasa w większości swojego przebiegu wyeksponowana jest na otwarty teren, a dodatkowo, część odcinków przebiega przez tzw. „wąskie gardła” gdzie mocno dmucha wiatr. I to właśnie wiatr często rozdaje karty w tym biegu bo o ile może mocno dmuchać od przodu na niektórych otwartych odcinkach, tak nie jest powiedziane, że będzie wiało w plecy, gdy trasa biegnie w drugą stronę.

Jeszcze słówko na temat pogody. Prognozy nie były zbyt optymistyczne i na dzień startu Półmaratonu Marzanny zapowiadały się opady śniegu, silny północno-wschodni wiatr i temperatura w okolicach -7 stopni Celsjusza, która w połączeniu z wiatrem miała być odczuwalna na poziomie -13 stopni. Lekko nie będzie…

KOSZULKA I PAKIET STARTOWY

W tym roku organizatorzy zaszaleli z koszulkami 🙂 Mi się osobiście wzór na koszulkach bardzo podoba, ale spotkałem się z opiniami, że nie trafiają w gusta. Niektórzy nawet z rozżaleniem mówili o tym, że nie ma koszulek jakiejś znanej marki, w której można by było później śmiało biegać na treningach. Cóż, celem nadrzędnym przyświecającym organizatorom Półmaratonu Marzanny jest zebranie jak najwięcej pieniędzy na Fundację Schola Cordis, a każdy wydatek pomniejsza pulę możliwych do przekazania pieniędzy na rzecz tej fundacji.

Półmaraton Marzanny koszulka

Koszulka była oczywiście tylko częścią pakietu startowego, który był nawet dość zasobny. Plusem jest na pewno to, że mało w nim było „makulatury” a więcej rzeczy związanych z bieganiem.

15. Krakowski Półmaraton Marzanny

Jeśli chodzi o sprzęt to tutaj szału być nie mogło przede wszystkim dlatego, że miało być dość zimno. Zresztą, w sprzęcie raczej przebierać nie mogę bo… nie mam w czym 🙂 Jedynym dylematem w tym zakresie był wybór butów. Ale nawet tutaj decyzja zapadła dość szybko ponieważ mój start w półmaratonie miał mieć charakter treningowy więc postawiłem na amortyzację oferowaną bezgranicznie przez buty Adidas Supernova. Niestety zdjęcia samego sprzętu na bieg wyjątkowo nie zrobiłem…

Jak już wielokrotnie wspominałem, Półmaraton Marzanny wpisany był w mój kalendarz biegowy jako element planu treningowego. Wydawać by się to mogło dziwne, ale na tym etapie przygotowań było to bardzo słuszne posunięcie. Nie miałem na ten moment ani ochoty ani ambicji do bicia rekordu życiowego w półmaratonie. Moim głównym celem było zmazanie plamy jaką dałem rok wcześniej oraz realizacja dyscypliny taktycznej odnoszącej się do tempa biegu. Bardzo fajnie mi to rozpisał coach Kacper:  

Jak dla mnie najbardziej sensownie treningowo będzie pobiec narastająco. Przede wszystkim będziesz raczej cały czas wyprzedzał co jest przyjemne 😉 Średnia właśnie tak jak piszesz koło 4.45 byłoby idealnie. Proponuje rozpocząć 5.20, środek koło 4.50, a potem już mocno narastająco do 4.20, a może nawet mocniejsza ostatnia prosta 😉 Generalanie każdy kilometr nieco szybciej. Druga część na pewno będzie mocna, ale też trzeba skorzystać z tego biegu jako fajny trening.

Dzień startu.

Emocje przed biegiem rozpoczęły się wraz z początkiem dnia. Sam start był zaplanowany na 11:00 a ja wstałem dość późno bo prawie o 8:00 rano 🙂 Na 9:00 byłem umówiony na transport z moimi sąsiadami, którzy również startowali w półmaratonie. Dzień wcześniej oczywiście miałem wszystko spakowane i przygotowane więc pozostały tylko rutynowe czynności do wykonania. Przed 9:00 wyszedłem z domu i czym prędzej wróciłem tak było zimno. Przez dość silny wiatr temperatura odczuwalna była o kilka stopni niższa niż tak, którą wskazywały termometry. Rano było -7 stopni i nic nie wskazywało na to, żeby było cieplej, wręcz przeciwnie. Temperatura w ciągu dnia miała spadać i miał prószyć śnieg oraz wiać silny wiatr.

Pogoda pogodą, ale dla wszystkich biegnących będzie jednakowa. Ubrałem się cieplej i podszedłem do auta sąsiadów i wspólnie wyruszyliśmy w kierunku stadionu miejskiego w Krakowie, gdzie było biuro zawodów.

Do biura zawodów dotarliśmy ponad godzinę przed startem. Trochę wcześnie, ale to mi absolutnie nie przeszkadzało. Miałem dużo czasu na przygotowanie, dopasowanie stroju i zwiedzanie. Z tym zwiedzaniem był trochę problem, bo hall, w którym mieściło się biuro zawodów był przepełniony ludźmi, a to za sprawą niskiej temperatury. Pół godziny przed biegiem byłem już gotowy i kilka minut później poszedłem na rozgrzewkę.

Na rozgrzewce przebiegłem nieco ponad 1,5 km i już było mi zimno w ręce i w nogi. Mróz nie odpuszczał, a wiatr stawał się coraz bardziej porywisty.

Kilka minut przed 11:00 stałem już w strefie startowej i tak szczerze powiedziawszy bez większych emocji oczekiwałem na sygnał startera.

3…. 2…..1….. START !!!

Ruszyliśmy!

Początek był trochę ciasny. Na szczęście organizator wstrzymywał start kolejnych grup czasowych na kilkanaście sekund, żeby się biegacze nie stratowali nawzajem. Ja ustawiłem się w strefie dla biegnących na 1:40:00 a to głównie dlatego, żeby mnie nie podkusiło polecieć jak głupek pierwszych kilku kilometrów a potem umierać przez resztę dystansu 🙂

15. Krakowski Półmaraton Marzanny
fot. Krzysztof Porebski / www.fotoporebski.pl

15. Krakowski Półmaraton Marzanny
fot. Krzysztof Porebski / www.fotoporebski.pl

Pierwsze kilometry to tradycyjnie bieg po płaskich alejkach okalających Błona Krakowskie. W przeciwieństwie do zeszłorocznego sprintu, który mnie wykończył na 3 kilometrze, tym razem powstrzymałem się i biegłem swoim, lekkim tempem w granicach 5:00 minut na kilometr. Lekko, ale asekuracyjnie przyspieszyłem dopiero po 4 kilometrze schodząc do tempa średnio 4:45 min/km.

Na 5,5 kilometrze trasy wbiegaliśmy na most Zwierzyniecki. Samo wbieganie na most to nic w porównaniu z tym, co czekało biegaczy bezpośrednio na moście i na bulwarach prowadzących od mostu Zwierzynieckiego aż do Kładki Bernatka. Dobiegając na górę mostu poczułem potężne uderzenie wiatru w twarz, aż mnie zatkało na chwilę i wyprostowało. Przenikliwe zimno wplecione w porywiste podmuchy wiatru wdzierało się przez ubranie i jak sztylecikami zadawało delikatne ale odczuwalne, zimne ciosy. Wiatr wiał przez kolejne 4 km trasy albo prosto w twarz albo mocno z boku. Niektórych biegaczy podmuchy wiatru dosłownie przestawiały na wąskiej trasie. Najgorzej chyba mieli Ci, którzy ubrani byli w ortalionowe kurtki, bo te kurtki zadziałały jak spadochrony i ich spowalniały. Ja na szczęście nie miałem „spadochronowego” problemu i dzielnie zmierzałem do Kładki Bernatka, w którym to miejscu bieg miał swoją połowę, a co więcej, przez kolejną część trasy wiatr już tylko mógł pomagać.

15. Krakowski Półmaraton Marzanny

Korzystając z dobrodziejstwa w postaci wiatru wiejącego w plecy postanowiłem sukcesywnie, ale nie raptownie zwiększać tempo. I tak, za wyjątkiem 13 km mój średni czas był poniżej 4:30! Co bardzo istotne, moje nogi cały czas dzielnie znosiły narzucone im tempo. Gorzej było z resztą ciała. Mróz, przenikliwe zimno i wiatr sprawiły, że zamarzła mi część twarzy i nie mogłem za bardzo ruszać dolną szczęką 🙂 Najgorzej jednak było z dłońmi. Były już zamarznięte od około 12 kilometra, a na dodatek gdzieś w okolicach 14 km, kiedy sięgałem po napój, wylał mi się cały kubek na rękę i zamoczył rękawiczkę. Po kilku chwilach poczułem zimno, potem ból, a potem już nic nie czułem bo nie mogłem poruszać palcami.

Ta sytuacja nie zdeprymowała mnie jednak i udało mi się w głowie wyłączyć opcję: „błahe przeciwności mogą zniweczyć Twój cel„. Cel był nadal realizowany. Dodatkowej siły i motywacji dodawały mi słowa trenera, że jak zachowam siły i trochę świeżości na drugą połowę dystansu i zacznę delikatnie przyspieszać, to uskrzydli mnie na pewno widok mijanych kolejno biegaczy. I rzeczywiście tak było. Nie łapałem się niczyich pleców, żeby doczłapać do końca tylko zerkając na stoper trzymałem równe, szybkie tempo.

Od 16,5 km trasa prowadziła z powrotem po alejkach wokół Błoń krakowskich.W przygotowaniach coś mi umknęło i dopiero jak wbiegałem na Błonia to dotarło do mnie, że będę człapał ostatnie prawie 5 km po bezdusznej asfaltowej prostej. Bardzo nie lubię takich odcinków trasy, gdzie się nic nie dzieje, gdzie jest tylko asfalt, asfalt i jeszcze raz asfalt… No ale cóż, nawet jakbym wiedział o tym wcześniej, to i tak niewiele by to zmieniło.

Popatrzyłem na stoper, na oznaczenie 19 km trasy i pomyślałem sobie, że czas coś przyspieszyć. 4:29 zanotowałem na 19 kilometrze, 4:26 na 20 kilometrze, a do mety zmęczony monotonią krajobrazu pędziłem w tempie 4:23!!! Ostatni kilometr był zarazem najszybszym kilometrem na całej trasie!!!

15. Krakowski Półmaraton Marzanny

Tak tak!!! Te ręce wzniesione ku górze to gest zwycięstwa !!! Wiktoria w całej krasie i okazałości!!!

15. Krakowski Półmaraton Marzanny medal

Zmęczony, zamarznięty ale zadowolony i w bardzo dobrym nastroju kończyłem Półmaraton Marzanny 2018. Po przekroczeniu mety z dumą pochyliłem głowę, aby wolontariusz mógł zawiesić medal na mojej szyi. Dopiero wtedy również zaczęły do mnie docierać wyraźniej sygnały od mojego organizmu w jakim jest stanie. Kolorowo nie było. Palcami u rąk i u nóg nie mogłem ruszać wcale, twarz miałem tak zmarzniętą, że nie mogłem słowa wydobyć z siebie, a ślina ciekła mi po brodzie i oprócz przecierania twarzy niewiele mogłem z tym zrobić. Opuszczając strefę mety wcisnąłem pod ramię butelkę izotonika i poszedłem do biura zawodów po swoje rzeczy, ale chyba przede wszystkim, żeby się zagrzać.

W biurze zawodów byłem ponad pół godziny głównie czekając na rzeczy z depozytu. Trochę organizacja zawiodła w organizacji depozytu, no ale przynajmniej czekałem już w ciepłym miejscu.

Gdy tylko otrzymałem worek ze swoimi rzeczami przebrałem się i po kilkunastu minutach ruszyłem na autobus w kierunku domu. Tak szczerze rzecz ujmując to dopiero w domu, ponad 2 godziny po zakończeniu biegu, w ciepłej kąpieli moje ciało zaczęło odmarzać.

Z uczestnictwa w Półmaratonie Marzanny 2018 jestem bardzo zadowolony. Przede wszystkim w 100% zrealizowałem plan biegu odnośnie tempa i przyspieszeń. To była na prawdę wielka przyjemność wyprzedzać innych biegaczy mając w nogach 15, 18 km w średnim tempie około 4:35 – 4:40. Do życiówki zabrakło niewiele, bo około 30 sekund, jednak pobicie rekordu życiowego nie było tego dnia absolutnie moim celem czy założeniem.  Ani przez chwilę podczas biegu nie myślałem o najlepszym życiowym rezultacie w półmaratonie. To na pewno mi pomogło bo miałem „wolną” głowę, a całą swoją uwagę skupiłem na celach do realizacji. 

Półmaraton Marzanny 2018 przejdzie do historii jako mój najlepiej przebiegnięty taktycznie półmaraton!!!

15. Krakowski Półmaraton Marzanny wyniki

Może zajrzysz też tutaj